Nie tak dawno temu pisałyśmy o nowelizacji art. 222 kodeksu karnego (naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza), który w (nie-do-końca)określonych przypadkach może skutkować groźbą nie trzech, ale pięciu lat więzienia. W medialnych i rządowych doniesieniach skupionych na ochronie ratowników medycznych, umknęły nam jednak jeszcze inne, równie kontrowersyjne zmiany. Nowelizacja przepisów dotknęła także ważnego z puntu widzenia osób zaangażowanych społecznie art. 51 kodeksu wykroczeń, dotyczącego kar za zakłócanie spokoju lub porządku publicznego. Możecie się zastanawiać, jak przepis ten ma się do ochrony zdrowia osób narażonych na agresję podczas niesienia pomocy, np. w szpitalach lub na ulicy? To bardzo dobre pytanie.
Na czym polega zmiana?
Aby zrozumieć polityczne i represyjne konsekwencje wprowadzenia tej nowelizacji warto przyjrzeć się całemu artykułowi prawnemu. Jego pierwszy paragraf nie wywołuje zdumienia:
Art. 51 KW [Zakłócenie spokoju lub porządku publicznego]
- § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Ciekawiej zaczyna się jednak robić później:
- § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych.
- § 2a. Tej samej karze podlega, kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 w zakładzie leczniczym w rozumieniu ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2025 r. poz. 450, 620, 637 i 1211) lub w trakcie akcji medycznej w rozumieniu ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz. U. z 2025 r. poz. 91 i 637), lub w siedzibie organu administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego.
Tym samym prawodawcy za jednym zamachem kontynuują kryminalizację osób w kryzysie (tak jakby zaostrzanie kar kiedykolwiek doprowadziło do zmniejszenia ryzyka) i wprowadzają nowe narzędzie kryminalizacji protestów wewnątrz instytucji państwowych. To kolejny dowód na to, że protestować można – ale tak, aby nikomu nie przeszkadzać.
Przyznać należy, że ustawodawcy wykazali się w tym wypadku pewną pomysłowością. Nowe przepisy mogą zastąpić stosowany do tej pory masowo (ale mało skuteczny) zarzut naruszenia miru domowego. Możnaby powiedzieć, że z dwojga złego lepiej mierzyć się z zarzutami z kodeksu wykroczeń, niż karnego. Jednak w rzeczywistości może być trudniej z uwagi na to, że zarzut miru bardzo często był stawiany nad wyrost i bardzo często w sądach, w kontekście protestów, dochodziło do uniewinnień. Tymczasem w przypadku art. 51 § 2a sprawy mogą nie być już tak oczywiste. Oburza dodatkowo fakt, że nowelizacja wciąż usprawiedliwiana jest podnoszeniem bezpieczeństwa osób pracujących w służbie zdrowia.
Wisienka na torcie – tryb przyspieszony
Można by powiedzieć, że wprowadzone zmiany to już dużo z perspektywy osób zaangażowanych społecznie i protestujących. Nie jest to jednak koniec. Jak się okazuje przed nowelizacją nie uciekł też kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, a konkretnie jeden artykuł – który w przypadku zakłócania porządku w zakładzie leczniczym, siedzibie organu administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego – przewiduje zastosowanie niesławnego trybu przyspieszonego, potocznie nazywanego “sądami 24-godzinnymi”:
Art. 90 KPSW [Zakres stosowania postępowania przyspieszonego]
§ 2a. Postępowanie przyspieszone stosuje się także wobec sprawców wykroczenia, o którym mowa w art. 51 § 2a oraz art. 66b Kodeksu wykroczeń.
Co to oznacza w praktyce? Więcej narzędzi do represji wobec protestujących, mniej czasu na stworzenie linii obrony, możliwy dłuższy czas zatrzymania.
Serio? Dalej mówimy o bezpieczeństwie pracowniczek i pracowników służby zdrowia?
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.